Bo siebie da się lubić.

Mam zasady. Powtarzam to ciągle i namiętnie. “Nie całuję się z rudymi.”, “Nie całuję się z ludźmi, którzy mnie obrażają.” i “Nie całuję się z ludźmi, którzy mówią po niemiecku” to te najczęściej wyciągane spod szlafroczka i przywoływane z lubością. Łamane z częstotliwością i lubością wprost proporcjonalną do przywoływania.

Ale, żeby nie było, mam też te, które są dla mnie absolutną świętością i pomyślenie o łamaniu ich przyprawia mnie o palpitacje, zawroty głowy i natychmiastowe żądanie czekolady ku pokrzepieniu serca. Jedną z nich jest “nie chodzę na basen”. Continue reading

Are you fuckin’ kiddin’ me….?!

źródło: tumblr

Wpadło mi dzisiaj w łapska jedno z mnogich maminych pism kobiecych. Z braku lepszej pożywki intelektualnej w danym momencie, postanowiłam się nim trochę rozerwać, popatrzeć na miłe oku faktury, kolorki (nie, nie były oku miłe, podobno modna ma być- sic! – żółć!), nie nadwyrężać się zbytnio…

No i trafiłam na artykuł, który podburzył mój wyjątkowy w owym dniu spokój ducha. Enigmatyczny tytuł “Polka na starcie” przykuwał wzrok wielkim retorycznym pytaniem “Czy warto wydorośleć?”. Continue reading