A więc zmiany.

 Obrazek fot. a cup of joe

Zmiany. Coś, co nakręca, daje kopa, zastrzyk energii i zachęca do działania. Potrzebne każdemu, jakkolwiek by się lubiło stałość.

Ja generalnie nie lubię zmieniających się realiów. Mam takie małe rozdwojenie jaźni, jeśli chodzi o ten aspekt życia – z jednej strony bronię się przed nimi rękami, nogami i zębami rozwartymi w drapieżnym wyrazie, z drugiej zaś – ekscytuję się nimi mniej więcej tak, jak mała dziewczynka czekająca na pierwszy samodzielny obóz. Żołądek kurczy mi się z podniecenia, nie mogę spać, jeść ani myśleć o niczym innym. Przede mną jest tylko to. Wielka następująca zmiana.

Nieważne, czy chodzi o ścięcie włosów (które, nawiasem mówiąc, zawsze jest dla mnie przerażające i najbardziej problematyczne), czy o zmianę szkoły. Choć boję się, panikuję i rozważam wszelkie opcje (szczególnie jeśli chodzi o wyżej wspomniane włosy…), to potrzebne mi to jest jak tlen, woda czy słońce (czy ja mam wrażenie, czy przeprowadzam swoistą fotosyntezę?). Coś musi się obrócić o 180 stopni, nie ma bata. Bez tego to tylko płacz, nuda, mogiła i skręcanie wisielczej pętli ze sznura na bieliznę.

Ciekawa jestem… Po co nam to? Na co? Przecież mogę się założyć, że jeśli zetnę (Ziółkowska, znowu o kłakach?)… włosy, to zaraz będę wyć, że miałam taaakie długie, że taaakie warkocze robiłam, że taaaaka ze mnie idiotka!

A jednak nie mogę wytrzymać. Muszę coś zrobić, muszę działać, muszę zmieniać. Otoczenie, szafę, nawyki. Whateva.

Czy jest nam to rzeczywiście potrzebne? Nie możemy żyć sobie w takiej milusiej, słodziusiej, zakurzonej stagnacji?

No, jakby Wam to powiedzieć… Nie. Mogłabym tutaj teraz się rozwodzić i mądrze bełkotać, dlaczego to, ale tak coś czuję, że Orest Tabaka wyjaśnił to tak krótko i tak przystępnie, że nie ma co próbować go w tym pokonać. W swoim filmiku zgrabnie nawiązał do… Rolników i płodozmianów. Filmik macie tu. A jakbyście przypadkiem nie wyłapali meritum, to ja, gadatliwa z natury, spieszę z chyżym streszczeniem: ziemia, na/w której sadzi się rok rocznie tę samą roślinę, jałowieje. Człowiek, który zapewne nie chce się identyfikować z połacią ziemi, nie ma wyboru – jego prawa natury też nie ominą, chociażby się kluczyło ile wlezie.

Teraz, gdy jakoś tak na świecie się do życia zrobiło, warto by się odważyć. Przemalować pokój, chodzić rano na biegi, wyjechać, zacząć się uczyć nowego języka, zapisać się na krav magę, albo po prostu… Ściąć włosy. Tylko trzeba mieć odwagę i wiarę, że hej! To jest właśnie to, co poprawi moje życie!

PS. Żeby nie być gołosłowną- ja zaczęłam biegać rankami, a teraz próbuję się odważyć na… No, zgadnijcie na co?

Advertisements

2 thoughts on “A więc zmiany.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s