Pochwała zdrady.

Obrazek

Zdrada w naszym społeczeństwie zazwyczaj jest piętnowana i stawiana na stopniu wykroczeń niewiele niżej aniżeli aborcja czy też maltretowanie szczeniaczków.

Osoba zdradzająca zawsze jest Zła. I nie, nieważne, czy zdradza kobieta, czy mężczyzna (chociaż nie od dziś wiadomo, że kobieta nie zdradza, kobieta szuka czułości, której nie otrzymywała). Zdrada to po prostu czyn niewybaczalny i nieważne, czy wsadzisz komuś do ust zakrapiany wódą język, czy zdradzasz systematycznie i sukcesywnie aż do spłodzenia potomka (“JAK TO SIĘ STAŁO?! TO PREZERWATYWY PĘKAJĄ?!”) – nie jesteś wart drugiej strony, ty uczuciowy paralito bez kręgosłupa moralnego.

Najsmutniejsze jest jednak piętnowanie zdrady osób… Samotnych. Samotnych w związku, czy też w danej chwili tegoż. Które zdradzając, czują wyrzuty sumienia. Lub myśląc wciąż o kimś, o kim nie powinny. Te osoby nawet nie kontrolują swoich poczynać. Czując się szczęśliwym w ramionach kogoś innego (jeszcze wtedy w niewinnych i przyjacielskich ramionach), odczuwają jednocześnie katusze, myśląc o osobie, którą już zaczynają zdradzać emocjonalnie. Bo tacy ludzie zazwyczaj pragną być wierni. Pół biedy, jakby czuli się nieszczęśliwi, zdradzili i wzruszyli ramionami. Pół biedy dla nich. Szczęśliwi (?), nieobdarzeni wrażliwym sumieniem!

Kominek rzecze: jak jesteś nieszczęśliwy, zdradzaj i tam pieprz drugą osobę. Liczysz się ty i twoja satysfakcja. Ja powiadam: nie zdradzaj. Jeśli nie jesteś skończonym chu.. chamem, to szczęście kosztem drugiej osoby wcale cię nie dosięgnie.

Rozumiem doskonale osoby w takim położeniu. I tak, jak jestem jedną z surowszych strażniczek wierności, tak wiem, że zdrada emocjonalna następuję niespodziewanie i w zasadzie trudno się zorientować kiedy. Wtedy do zdrady fizycznej tylko krok. I kiedyś byłeś co prawda szczęśliwy w tym związku, ale teraz nagle chcesz być młody, wolny i szalony, niezobowiązany niczym, całować się z kim chcesz i kiedy chcesz! Bunt rozlewa się w twojej duszy, a ciało drugiej osoby staje się nagle magnesem i tak ciągnie, tak chcesz, jest tak blisko, a mogłoby być bliżej…

I jeśli w tym momencie coś nie da ci nagle mentalnie po ryju (tudzież nie zapali ci się w głowie lampka ostrzegawcza, bo po ryju to dostaniesz po fakcie), to masz 100% szans na rozpieprzenie nieraz obiecującego związku. Bo nawet jeśli się nie rozstaniecie, to zadra będzie, niepełne zaufanie i ciągłe myślenie zdradzającego o poczuciu winy, a zdradzonego o tym, czy przypadkiem jego połówka nie myśli o tym drugim.

Jak ma się rozpaść, to się rozpadnie. Bez twojej wątpliwej pomocy. A jak nie chcesz z kimś być, to rozstań się, nie raniąc podwójnie. Bo naprawdę – naprawdę – nie jesteś pępkiem świata.

PS dla idiotów: Tytuł nie jest dosłownym odniesieniem do tekstu, tylko pokazaniem osobom w opisywanym położeniu, że nie są same ani potępiane.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s