Najlepszy środek antykoncepcyjny

 Obrazek

Mój słodki sen przerywa mrożący krew w żyłach wrzask. Po chwili zamienia się w pisk iście nietoperzy, tylko z tysiąc razy głośniejszy, a potem znowu krzyk, dobywający się wprost z trzewi nieznośnego 3,5-latka.

 Nie otwieram nawet oczu. Przewracam się na drugi bok i staram się ignorować serię stuknięć i szurań na schodach. Kochane dzieciaczki chyba budowały tamę na schodach, jak później się naocznie przekonałam. I burzyły jakieś budowle z klocków z rumorem godnym zburzenia co najmniej WTC. No, może trochę mniejszym, gdybym nie spała, no ale kurde, o 9, w środku nocy…?!

 Sytuacja numer dwa.  Jedzie sobie 5-latka na kucyku, policzki rumiane, spojrzenie niewinne, loczki złociste.  Kucyk idzie niespiesznie, dziewczyneczka siedzi spokojnie, słodycz wycieka nosem, brakuje tylko wystrzeliwującej ku sklepieniu tęczy z barw co najmniej dziesięciu. Aż tu nagle niepokorny kucyk staje. Bo się zmęczył, bo go zakręt na swej wydeptanej trasie zainteresował i postanowił go rozważyć pod względem egzystencjalnym, bo go wkur…  Znaczy, zirytowało poważnie, wożenie na grzbiecie słitaśnych 5-latek. Nie wiem. Ważne, że stanął. Wystarczyło, żeby z ust wyżej wspomnianego dziewczęcia wyrwał się pisk narastający w szloch, przerywany gwałtownymi spazmami, bo mała już miała problemy z oddychaniem. Bo konik się zatrzymał, kurcze.

 Sytuacja numer trzy. Mama woła dzieci bawiące się na ulicy na obiad. Makaron pachnie, rosół paruje, tylko pociech brak. Matka woła raz, drugi, ósmy, przy dwunastym nie wytrzymuje i targa syna swego za koszulkę do kuchni. Zamyka przy tym drzwi frontowe, na które 3,5-letnia latorośl rzuciła się z zwierzęcym piskiem, zębami atakując klamkę. Po kilku minutach bezskutecznego kopania, gryzienia i wrzeszczenia idzie do kuchni, gdzie ręką wyjada trochę makaronu z talerza i dostaje pozwolenie na dalszą zabawę.

 Dwa tygodnie spędzone z 3,5-letnim chłopcem i 5-letnią dziewczynką napędziły mi stracha przed ciążą (chociaż, jak tak pomyślę, to prędzej grozi mi dostanie szóstki z matmy aniżeli ciąża, no ale jednak…) skuteczniej niż te wszystkie straszne historie o dzieciach mających dzieci, wyklęciu z kręgów społecznych, zmarnowaniu sobie życia, piekle i potępieniu. Jest to środek antykoncepcyjny prawie tak skuteczny jak brak seksu. Więc jeśli wahacie się, co zastosować… To wbijajcie do mnie po adres i poniańczcie trochę moich ulubieńców (przez których, swoją drogą, doszłam do wniosku, że przed 40-stką dzieci mieć nie będę). Paniczny strach przed ciążą i takimi dzieciakami gwarantowany.

Advertisements

5 thoughts on “Najlepszy środek antykoncepcyjny

  1. dobre, chociaż ja uważam, że dzieci są sensem życia. aby nie było wątpliwości, jestem w twoim wieku. 🙂 trzymaj się. ; d

  2. oj znam to ;p mam kuzyna i kuzynki z podobnymi zachowaniami. ale uważam, że to kwestia wychowania, bo już od innych cioć dzieci uwielbiałam , uwielbiam i uwielbiac będę.takie pocieszne są. zresztą w roli opiekunki nieźle się spisuję , a trudne przypadki to po prostu kolejne wyzwanie. jeśli oczywiście to wyzwanie towarzyszy przez krótki czas 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s