“Chcę wiedzieć!”, czyli trochę o ambicji i wszechstronności.

Obrazek

Mam wrażenie, że w naszych czasach nastąpiła degradacja wartości, jakimi są pewne nabyte umiejętności. W moim pokoleniu obserwuję trend na szpanowanie tym, kto ma gorsze oceny, kto był bliżej kibla, a kto miał więcej komisów. Trend na lekceważenie nauczycieli, autorytetów, praw dawno ustanowionych.

I wiecie co? Dzisiaj odzyskałam wiarę w moich rówieśników. Poznałam ludzi, którzy są ciekawi świata, inteligentni, zafascynowani tym, czego się uczą i nie potrafiący powiedzieć sobie “dobra, odpuszczę” – bo kiedy żre cię ambicja, nie ma odpuszczania.

Właśnie, ambicja. Słowo również tracące znaczenie w naszych czasach, bo po co komu ambicja, kiedy wszystko da się załatwić na lewo, na kolanie, na ściądze? Bo po co humaniście elementarna znajomość fizyki czy geografii, a mat-fizowi historii? PRZECIEŻ TO MI SIĘ NIE PRZYDA W PRZYSZŁOŚCI.

Ano właśnie. Gdzie ambicja, tam i zrozumienie, że hej! Hej! To chyba jednak trochę ci się przyda. Ociupinkę. Ociuciuciupineczkę. No chyba że chcesz być szanowanym profesorem od matmy, który wysławia się niegramatycznie i nie powie ci, kto był tak w sumie tym pierwszym czy drugim królem Polski (powodzenia). Albo dziennikarzem, który nie orientuje się w podstawach geografii i napisze, że w czerwcu uczniowie obserwowali noc polarną (ah, droga pani psor od pp, dziękuję za przykład z życia…). No sorry, ale tak się chyba nie da.

I chociaż jestem humanistką, to poza doskonale opanowaną wiedzą z moich dziedzin (o tak, to mi wjechało na ambicję), chcę też orientować się w podobno całkowicie nieprzydatnej humanistom geografii, biologii, fizyce (!), chemii czy matmie (!). A wiecie dlaczego? Bo wkurza mnie, kiedy czegoś nie wiem.

To jest chyba kolejna cecha ludzi ambitnych. Niezgoda na niezrozumienie czegoś, na poddanie się, na to, żeby inni mogli to pojąć, a ty nie. No bo przepraszam, z jakiej racji? Bo mój mózg to jakiś gorszy? Inni potrafią, to ja też. Albo tym bardziej.

Niezgoda na niezrozumienie jest męcząca. O ile łatwiej byłoby odpisać, olać, poprawić, ściągnąć, by potem zapomnieć na wieki wieków, amen? O ile łatwiej mruknąć pod nosem “Jestę humanistę” i z trzaskiem zamknąć podręcznik od matematyki? O ile prościej byłoby wzruszyć ramionami, że to nie twoja dziedzina i hej! Pieprzyć!

Czekajcie… Na pewno prościej? Krótkodystansowo – no jasne. Nie trzeba się pocić, męczyć, przeznaczać czasu na rzeczy ciężkie i ogólnie rzecz biorąc, nieprzyjemne. Można się przecież zająć rzeczą lubianą, no bo matura, no bo się przyda w życiu, na pewno! A długodystansowo? Czy to ma rzeczywiście sens? Nawet jeśli będziesz obcykany z najważniejszych (i tych mniej istotnych…) dat, a po polsku będziesz wysławiał się tak pięknie, że samemu Mickiewiczowi łezka w oku by się zakręciła, a Kołakowski mógłby z powodzeniem z tobą dyskutować nad herbatą – nie czułbyś się jak idiota, nie umiejąc obliczyć objętości, albo nie potrafiąc podać, czego stolicą jest tak w sumie Oslo? Czy naprawdę wolisz zawężać swoje umiejętności (nawet znakomite) do tylko jednej dziedziny?

Tak, byłoby prościej, gdybym skupiła się jedynie na polskim, angielskim i hiszpańskim, bo te przedmioty zapewne najbardziej mi się przydadzą. O ile fajniejsze, od rycia fizyki, od rozwiązywania moich znienawidzonych działań matematycznych, o ile przyjemniejsze od zakuwania mapy. Tylko że człowiek ambitny jest człowiekiem wszechstronnym. A jak wiadomo, to humaniści byli prekursorami wszystkich dziedzin…

A ja jestem humanistką. Może nie tak wszechstronną, jakbym chciała, ale kurcze – postaram się. Bo nie dam robić z siebie idiotki przez moje lenistwo. A Wy?

Advertisements

4 thoughts on ““Chcę wiedzieć!”, czyli trochę o ambicji i wszechstronności.

  1. A ja się do końca z tobą nie zgodzę… czasami odnoszę wrażenie,że osoby wszechstronne,które z przedmiotami szkolnymi bez problemu dają sobie radę,nie są tak naprawdę dobre z niczego.Zazwyczaj to wychodzi w życiu dorosłym w formie zdania na studia,które okazują się być błędem,bo nie wiadomo co tak naprawdę kochamy,co jest największą naszą pasją i czasami podczas tłumaczenia z słownikiem obok ,różnymi pomocami,z biegłym angielskim,patrzymy z utęsknieniem przez okno na morze,piasek i żałujemy,że nie poszliśmy na oceanologię,politechnikę czy inne.Oczywiście,nie każdy ‘wszestronniak’ tak ma,ale przykłady można wymieniać i wymieniać..
    Lepiej się ukierunkować,znaleźć przedmioty,które cię uskrzydlają,angażować się,wyróżniać,uczyć się z szerokim uśmiechem na twarzy-bo czy będziesz na maturze zdawać każdy możliwy przedmiot,czy tylko ‘te wybrane’ za wyjątkiem trzech podstaw ? No właśnie.Nie warto się dwoić i troić aby zaciekle zrozumieć prawa fizyki,jak tego nie lubisz.Jestem za pokonywaniem różnorakich słabości i udowadnianiem sobie,że ‘jednak się nauczę’,ale żeby nie stało się to codziennością-wiem,że to brzmi dość paradoksalnie,lecz jednak pasja połączona z rzetelną nauką zawsze powinna stać na pierwszym miejscu 🙂 I tutaj również można mnożyć przykłady,o zabłąkanych uczniach,którzy się nie skupili na tym co potrzeba i nie dostali się na wymarzone studia.
    Podstawowa wiedza zawsze mile widziana.Coś takiego jak kontury państw,ułamki,prąd elektryczny nie powinna nam być obca,ale wybaczyłabym brak takiej wiedzy osobie,która się ustabilizowała z znajomością kilku przedmiotów i jest w tym perfekcjonistą,a na jej twarzy gości szeroki uśmiech za każdym razem,jak o nich opowiada.

    • A ja jednak jestem za tym, żeby robić coś na 100%, czeka mnie tylko rok fizyki, geografii, biologii i chemii. Nie wiążę z nimi absolutnie przyszłości, ale nie widzę powodu, dla którego miałabym je olać 😉 Perfekcjonistką z ukochanej dziedziny, osobą orientującą się w tym, z czego uzdolniona bynajmniej nie jestem – tylko o to mi chodzi 🙂

  2. Jak chcesz się uczyć,to się ucz-lecz czasami mam wrażenie,że robienie coś mniej,dla ciebie,istotnego na 100% (czyt. perfekcyjność) jest marnotrawstwem 🙂 Ale jeśli masz siłę i chęci,to tylko ciebie podziwiać,ja już bym czuła,że jestem ‘o jeden rok do tyłu’ z przedmiotów,z których mam zamiar zdawać maturę.Jednak dokładność toleruję tylko przy tych ‘najulubieńszych’ przedmiotach,ale to już kwestia charakteru 🙂

    Jeśli chodzi o następne wpisy,to mogłabyś zrecenzować jakieś książki,filmy-z chęcią bym poczytała,pozdrawiam.

  3. Bardzo szanuję pojęcie “ambicja”. Wyznaczając sobie wysokie cele, możemy do nich dążyć, a nawet jeśli nie uda nam się zrealizować pewnego celu w stu procentach to przynajmniej w połowie, a to i tak więcej niż jeśli usiądziemy na tyłku i stwierdzimy, że ja nie dam rady, i tak mi się nie uda. Nie można się poddawać, bo jeśli będziemy się bardzo starać, dążyć do obranego celu to może a nóż widelec coś nam się kiedyś uda. 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s