Oda do świadomości

received_827122430678091

Zawsze myślałam, że najbardziej na świecie lubię kupować ubrania.

Nie było to myślenie bezpodstawne – muszę się przyznać, że na ubrania pieniądze wydawałam lekką ręką i to była chyba jedyna rzecz, na którą nie żal mi było wyłożyć jakiejś sumy.

I żeby było jasne: nie były to zakupy świadome, celebrowane, a takie, które znamy wszyscy – pierwsza sieciówka, druga, wyprzedaż, second handy. I o ile jeszcze w lumpeksach szukałam perełek, o tyle w zwykłych sklepach brałam to, co wpadło mi w oko i nie było w zawrotnej cenie. Żal mi było czterdziestu złotych na płytę, ale na spódnicę już nie. Ze wstydem myślę o tym, z jaką lekkością przychodziło mi wyjęcie z portfela pieniędzy, za które mogłabym mieć wiele innych rzeczy. Zawsze jednak były to ubrania.

Przemyślenia te dopadły mnie dzisiaj w księgarni, do której weszłam zupełnie spontanicznie. Uderzyło mnie nabożne uczucie, jakie wywołały stosy książek, leżące spokojnie na półkach i stolikach. Książki błyszczące, matowe, z cudownie prostymi okładkami, urzekające od pierwszego wejrzenia; książki napęczniałe treścią, z wypisaną na grzbiecie obietnicą upojnych godzin; książki znane i nieznane, na każdy temat; te aktualne i zupełnie przedawnione.

Pomyślałam, że mogłabym spędzić długie godziny na samym przeglądaniu poszczególnych tytułów i oglądaniu okładek. W oczy rzuciła mi się jedna interesująca książka, zaraz druga, trzecia i piąta. I jeszcze ze trzy, które koniecznie chciałam mieć.

Ciekawe było dla mnie obserwowanie mojej reakcji na te wszystkie cuda. Być może świadczy to bardziej o jakimś problemie, aniżeli o wysoce rozwiniętej duchowości, ale serce zaczęło mi podskakiwać w piersi, a mnie samą ogarnęła ekscytacja. Po kręgosłupie przebiegł mi przyjemny dreszcz, jakiego nigdy nie doświadczyłam przy kupowaniu jakiejkolwiek bluzki. Wzięłam w dłoń książkę, nad której kupnem zastanawiam się od dwóch  miesięcy. Po raz enty zrobiłam z nią to samo: przekartkowałam, przeczytałam kilka zdań, przyjrzałam się oprawie graficznej. I jak zawsze byłam zachwycona.  Wtedy to do mnie dotarło: kupno książki za 35 złotych jest dla mnie trudniejsze, niż kupienie za tyle samo (lub więcej) czegoś do ubrania. I od razu pojawiła się druga myśl: co za głupota.

Poszłam do kasy z uśmiechem, brakiem wyrzutów sumienia przez wydane pieniądze i – co najprzyjemniejsze – z rozkoszną świadomością czekającej mnie przyjemności, jaką niesie dobra, pięknie oprawiona lektura. A co najważniejsze: z zadowoleniem, że rzeczywiście zainwestowałam w siebie.

I jeszcze jedno spostrzeżenie: gdybym była w empiku, nigdy bym nic dla siebie nie kupiła. Celebracja zakupu w pięknym, klimatycznym miejscu dała mi dwa razy więcej przyjemności z całego procesu nabywania nowej książki. Błogosławiona świadomości, która się ostatnio pojawiłaś – dziękuję za nowe spojrzenie. Bo przełamałam moje standardowe myślenie; bo zerwałam z przyzwyczjeniem, które mnie ograniczało; bo naprawdę widzę w sobie coś nowego, świeżego i wartościowego.

Pierwszy przełom w dorosłym życiu uznaję za dokonany. I może marny to przełom, ale krok ku – w moim przekonaniu – dojrzałości i pełniejszemu postrzeganiu świata. Niech żyje świadomość! Nawet ta dopiero się rodząca. W końcu i ona kiedyś się wykształci – a wraz z nią i my, jako ludzie bardziej myślący. A to się w naszych czasach bardzo przyda.

*image via kaboompics.com

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s