Esencje – luty.

esencja

Luty. Pierwsze nieśmiałe podmuchy wilgotnego wiatru, zestrojone z nutami dzielnych słowików. Zaczepione pod szarym kocem nieba bez wytchnienia zwiastują wiosnę.

Wraz z ptakami powraca nadzieja i niepewny uśmiech wkrada się na nasze twarze. Łapczywie nabieramy cieplejszego powietrza, jakbyśmy rozpaczliwie dusili się przez ostatnie miesiące. Mimo że do wiosny zostały jeszcze trzy tygodnie, serce w nas już z niecierpliwością przebiera nogami. Każdy promień słońca działa lepiej niż codzienna kawa, a dodatkowy stopień na termometrze sprawia, że przy porządkach chce się tańczyć kankana. Rutynowe sprzątanie ma w sobie posmak przygotowania na przyjście Nowego. We wszystkim nagle widać jaśniejszą stronę.

Więcej energii przekłada się na więcej pomysłów, motywacji i dobrych myśli. Jak dobrze, kiedy znowu się po prostu chce. Z umiarkowanym entuzjazmem stawiamy ostrożne kroki w obranym kierunku, na które tak trudno było się zdobyć jeszcze w styczniu. Na główkę skaczemy w kolejny miesiąc i kolejną porę roku. Przecież ma być dobrze. Musi.

Dziwacznie krótki miesiąc, którego długie godziny upływały w rytm ruchu skrzydeł powracających gęsi. Upojne dni w łóżku wypełnionym zarazkami grypy, rozbrzmiewające usypiającym szelestem stron książek, na których czytanie zawsze brakowało czasu. Jasnoszare niebo tulące do snu i powracający rano mróz, któremu chciałoby się dać prztyczka w nos. Spokojnie upływające tygodnie, które nie wiadomo kiedy zostały za nami.

Dobry miesiąc poprzedzający ten jeszcze lepszy. Oby.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s