Luksus – czy możesz sobie na niego pozwolić?

luksus

W zasadzie tytułowe pytanie powinno brzmieć “Luksus – czy potrafisz sobie na niego pozwolić?”.

Ostatnio dużo się mówi o świadomej konsumpcji, minimalizmie, slow life i powracaniu do źródeł. Coraz większą popularnością cieszy się też zagadnienie luksusu – w świecie, w którym w wyniku globalizacji zacierają się wszelkie różnice, człowiek zaczął tęsknić za czymś wyjątkowym, trwałym i spersonalizowanym. Zaczyna się znowu doceniać tradycyjnych rzemieślników i lokalne firmy. O tym zagadnieniu fantastycznie pisze Styledigger. Niestety ja nie potrafię podejść do niego tak profesjonalnie, za to uzbierałam parę subiektywnych myśli i opinii, bo temat luksusu i jego postrzegania ostatnio często zaprząta mi głowę.

Generalnie luksus od razu kojarzy się z pieniędzmi. Dużą ilością pieniędzy, żeby nie powiedzieć: bogactwem. Gdy ja słyszę “luksus”, w mojej głowie pojawiają się najczęściej trzy obrazy: kaszmirowy sweter na gołym ciele, szpilki od Christiana Louboutina i przedmioty wykonane z naturalnej, miękkiej skóry. Potem pojawią się nagie nadgarstki skropione perfumami, błysk złota na dekolcie, czerwone usta na kieliszku schłodzonego szampana. Lśniąca posadzka i złote ramy na ścianach. A wszystko to nierozerwalnie związane z pieniędzmi.

Nie muszę chyba mówić, że większość powyższych wizji jest poza moim zasięgiem. Przecież jestem tylko uczennicą, dorabiającą sobie na korepetycjach. Czy to oznacza, że zaznanie luksusu wykracza poza moje możliwości? Skądże.

Tutaj wróćmy na początek i do postawionego (i poprawionego) przeze mnie pytania. Czy potrafisz sobie pozwolić na luksus? Wystarczy tylko zmienić o nim myślenie i zdać sobie sprawę, że miliony wcale nie są do tego niezbędne.

Zadałam sobie pytanie: co sprawia, że ja czuję się wyjątkowo? Tak na codzień, dzisiaj, niekoniecznie w dniu urodzin czy świąt.

Kluczem do zaznania luksusu jest dla mnie przede wszystkim celebracja i świadomość momentu. Rano, gdy mam czas zjeść ciepłe śniadanie, przygotowane bez pośpiechu, od razu mam przyjemne uczucie wyjątkowości chwili. Zjedzenie go w ładnym naczyniu, zamiast w starej misce z pudełka płatków śniadniowych sprawia mi dodatkową przyjemność. Uwielbiam też pić doskonałe herbaty (i mieć świadomość dobrego gatunku) w pięknych kubkach i filiżankach. Zwyczajne spędzenie czasu z samą sobą i rozkoszowanie się momentem. To jest dla mnie jeden sposób na doświadczanie luksusu i wcale nie traktuję go jak zamiennik, z braku laku i środków.

Uważam, że luksus wcale nie musi oznaczać czegoś niecodziennego. Można go odnaleźć nawet w czymś tak prozaicznym jak porządki, a raczej ich efekty. O wiele przyjemniej otwiera się szafę, gdy wszystkie ubrania są równo poukładane, posegregowane i wyglądają po prostu estetycznie. Ostatnio sama się o tym przekonałam. Najbardziej lubię otwierać szufladę z bielizną, gdzie wszystko czeka na mnie w delikatnych woreczkach lub ułożone według kolorów. Poranne ubieranie od razu staje się swego rodzaju rytuałem i sprawia dużo więcej przyjemności.

Może ten przykład zabrzmi trochę jak z czasopisma dla kobiet, ale dla mnie liczy się też pewien element tajemnicy, słodkiej świadomości, czegoś, co mam tylko ja. Założenie pięknej bielizny szytej na miarę (co wiele kobiet niesłusznie uważa za pozostające poza ich zasięgiem), spryskanie się samodzielnie skomponowanymi perfumami (jak wyżej), kupienie sobie kwiatów bez gorzkiej myśli, że to nie od mężczyzny (zresztą nikt o tym nie musi wiedzieć). Docenianie własnego piękna.

Oczywiście nie mogę powiedzieć, że luksus nie wymaga nakładów pieniężnych lub że mogą zawsze być małe. Nieraz wiąże się on z inwestowaniem. Skórzana kurtka lub buty robione na zamówienie to kwestia naprawdę sporych pieniędzy, szczególnie w porównaniu z sieciówkami. Ale to również całe lata, a czasem nawet pokolenia użyteczności, pięknego wyglądu, poczucia posiadania czegoś wyjątkowego. Sama jeszcze nigdy nie zainwestowałam w nic żadnych większych pieniędzy (bo i skąd miałabym je wziąć?), ale odziedziczyłam po babci niesamowity płaszcz. Stuprocentowa wełna, dość prosty krój, lekko kremowy kolor – perła w mojej szafie. Mimo że ma z 20 – 30 lat, wygląda jak kupiony wczoraj i jakby nikt go jeszcze nie nosił. Wkładając ramiona w miękkie rękawy czuję się trochę jak caryca, trochę jak milionerka, a już na pewno czuję się wyjątkowo. Luksus w najczystszej postaci.

Jestem zwolenniczką celebracji życia i uważam, że każdy z nas może rozkoszować się każdym momentem chociażby zwyczajnego dnia. Niewiele potrzeba, żeby poczuć się jak bogacz, szczególnie jeśli stawia się na coś więcej niż pieniądze i przedmioty. Bogactwo duchowe zawsze będzie najcenniejsze. Teraz wystarczy tylko odkryć, jak nasycić tego ducha i przez chwilę poczuć się jak władca świata. Chociażby prywatnego.

Na koniec nieśmiertelne pytanie, na które odpowiedź bardzo mnie interesuje: a jak to jest z Wami? Co dla Was jest luksusem i pozwala poczuć się wyjątkowo? Czy w ogóle staracie się wprowadzać takie elementy w życie? Czy ja właśnie napisałam typowo blogerskiego posta? Czy świat się kończy?

Pięknego tygodnia i marca Wam życzę i gratuluję dobrnięcia do końca jednego z najdłuższych postów w historii bloga 🙂

image via kaboompics.com

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s