Wiecznie zajęta życiem

Jak zdobyć polubienia i obserwatorów na instagramie? Jak w tydzień podbić serca i zostać insta-fejmem? Jak dobierać kadry, żeby nogi wyglądały na szczuplejsze, jedzenie na smaczniejsze, a życie na piękniejsze niż ustawa przewiduje?

Cóż, ode mnie się tego nie dowiecie. Ostatnio bowiem stwierdziłam, że… Nie mam czasu na instagrama, bo za bardzo zajmuje mnie życie tu i teraz.

Doskonały przykład miał miejsce parę dni temu, gdy mój chłopak zabrał mnie na śniadanie do fantastycznej knajpy. Przepiękny wystrój, półki uginające się pod ciężarem świeżego chleba, proste menu i ten zapach, ten zapach! Cóż, wystarczy powiedzieć, że gdy dostałam moją ukochaną kaszę jaglaną, to ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, żeby wyciągnąć telefon. Zachwyciłam się jej wyglądem, owszem, ale szybko przeszłam do próbowania i chłonięcia wrażeń. Wstyd – dopiero gdy wyjadłam już połowę mojego talerza zorientowałam się, że drewniany stół, świeca, zioła w doniczce i bardzo ładnie podane śniadanie to przecież idealny materiał na instagrama. I co? Zaczęłam się z siebie od razu śmiać, że sławy to ja w tym zakresie nie zdobędę. Nieważne. Przynajmniej uśmiecham się na każde wspomnienie tego późnego poranka.

Naprawdę wolę pamiętać smaki, zapachy i wrażenia, niż liczyć polubienia. Lubię instagrama i możliwość poglądania życia innych ludzi, ale przesyt jak zawsze jest niezdrowy. Jeśli powstają nawet tapety na iphony “Stop taking photos, enjoy the moment”, to coś jest na rzeczy. Ja na szczęście nie mam tego problemu – zwyczajnie zapominam, że mam coś takiego, jak profil na instgramie. Jasne, tracę na tym obserwatorów, ale wolę sycić się momentem, niż ulotną internetową sławą. Zachwycić się smakiem, zamiast próbować ustawić talerz w jak najlepszym świetle. Przyjąć z uśmiechem komplement na temat mojego wyglądu od chłopaka, niż stawać przed lustrem tak, żeby mieć na zdjęciu jak najszczuplejsze nogi. Cieszyć się z kupionych sobie pieknych rzeczy, zamiast układać je na łóżku i zastanawiać się, czy wyglądałyby lepiej na pościeli w różyczki czy w kropki.

Nie przenoszę swojego życia do internetu. Oddzielam te dwie dziedziny, starając się z każdej z nich czerpać dla siebie to, co najlepsze. Żyję sobie powoli, cieszę się, uczę, kocham. I przestałam się martwić, że nie będę miała nic do opowiadania wnukom – popołudnia wypełnione facebookiem i innymi zapychaczami czasu coraz bardziej należą do przeszłości.

Jakie jest takie życie? Sami oceńcie. Ja w każdym czuję się lepiej w realnym niż wirtualnym – nawet jeśli teoretycznie jest mniej piękne.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s