Esencje – kwiecień

esencja

Zakochałam się.

Zakochałam się bez pamięci i to po mnie widać – oczy są bardziej świetliste, skóra ładniejsza i nawet włosy układają się się same z siebie. To miłość tak działa.

Jaki on był? Kapryśny, nieprzewidywalny. Jednego dnia mroził mnie wzrokiem, by następnego rozpalić i zmusić do zdjęcia kurtki. Pokazywał mi całe piękno ukwieconych drzew i nie lubił moich nóg w rajstopach. Przynosił mi młode bzy, wraz z propozycją spędzenia popołudnia nad Wartą. Pozwalał mi jeść lody i śmiał się, gdy następnego dnia temperatura spadała w okolice zera. Życie z nim nie rozpieszczało, ale nauczyło mnie chłonąć piękno dookoła ze świadomością, że zaraz zmieni się ono w coś innego, a biel kwiatów rozpłynie się w zieleń liści.

Kazał mi wyciągnąć płyty Fismolla i Rojka i przekonał, że spokojne, smutnawe nuty znacznie lepiej brzmią w cieple dnia. Oduczył mnie styczniowych niepokoi, lutowych napięć i marcowego zniecierpliwienia. Podarował mi świeże warzywa i namawiał do wychodzenia na dwór. Dbał o mnie, bym stała się bardziej aktywna, uśmiechnięta, energiczna.

Cóż, znowu zrobiłam to samo. Wiedząc, że zaraz odejdzie i da się zastąpić innym, ja i tak dałam się mu uwieść. Pozwoliłam mu namieszać w moim życiu i wprowadzić do niego powiew świeżości. Tylko czasem ze smutkiem myślę, że zaraz go tu nie będzie. Już odchodzi.

Jedynym plusem jest to, że zawsze wiem, kiedy go zobaczę z powrotem.

Cóż mogę poradzić na to, że straciłam głowę dla kwietnia?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s